Oficjalna strona Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Medyckiej

Medyka Medyka Medyka

Zakarpacka podróż kolejowa

DSC 6515        Kilkuosobowa grupa członków Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Medyckiej wyruszyła poznać nieco zakarpacką stronę Ukrainy jadąc z Lwowa do Użgorodu, Mukaczewa i z powrotem do Lwowa. Pierwszy pociąg do Lwowa przybył 4  listopada 1861 roku z Wiednia. Następnie w 1866 roku wybudowano torowisko do Czerniowiec, a w 1869 roku do Brodów. Budowa w 1872 roku kolei z Budapesztu do Lwowa, była strategicznym przedsięwzięciem. Budowę zlecił Cesarz Austro-Węgier Franciszek Józef I Habsburg dla szybszego i lepszego połączenia Budapesztu ze stolicą Galicji Wschodniej, którą wówczas był Lwów. Kolej została poprowadzona przez Sambor, Stary Sambor, Turkę i Użhorod na obszar dzisiejszych Węgier. I tą właśnie częścią trasy mamy zamiar przejechać do Użgorodu, następnie do Mukaczewa i przez Wołowiec, Beskidy Skolskie, Stryj, Pustomyty i ponownie  Lwów. Pierwszy etap naszej kolejowej podróży to trasa kolejowy z Lwowa przez Sambor, Turkę do Sianek, został oddany do użytku w 1905 roku.


            Wyjeżdżamy więc o 9:25 tak zwaną „elektriczką”, a podróż od samego początku nabiera rumieńców. Już po chwili pojawia się mężczyzna grający na akordeonie, śpiewa przejmująco o Zbawicielu - Chrystusie. Potem pojawiają się obnośni sprzedawcy różnych dobroci; mają do sprzedania ciastka, zegarki, łańcuszki, papierosy, skarpetki i wiele innych rzeczy. Szybko wysiadają, byle nie za daleko od Lwowa - ich miejsce i tak zajmują inni. Po kilku kilometrach pojawiają się cyganie z wesołą muzyką, ale szybko się przemieszczają i przechodzą do kolejnych wagonów. Wiadomo, na Ukrainie bieda, każdy chce jakoś zarobić i sprzedać co się tylko da. Po około 30-40 minutach podróży znikają grajkowie i śpiewacy. Handlowcy jeszcze co pewien czas się pojawiają, ale już sporadycznie. Zostajemy w wagonie z pełnym składem podróżnych i z widokami za oknem przypominającymi wyraźnie, że inwestuje się tu bardzo ostrożnie lub wcale. Wzdłuż torów co pewien czas widzimy nieużytkowane peegerowskie budynki z walącymi się dachami, mniejsze i większe kombinaty przemysłowe z mocno rozkompletowanymi urządzeniami czy ogrodzeniami. Zdecydowanie najwięcej jest drewnianych domków krytych eternitem, a mniej murowanych, ale widoczny jest pewien postęp w budownictwie. Otoczenia domów najczęściej zaniedbane, ciągła praca w polu i zajęcia typu; jak uciułać trochę grosza, zapewne nie pozostawiają zbyt wiele czasu na pracę przy ozdabianiu podwórka.  Przydomowe ogródki urozmaicają nieco ten przypominający nasze lata 60-te i 70-te widok wioski zubożonej... i ja też taką pamiętam. Brak ciągników jest widoczny, konie jeszcze są tu potrzebne. Mijane poboczne drogi często są po prostu ubitym ziemnym duktem, tak tu jest najczęściej. Po wysiadających na poszczególnych stacja podjeżdżają najczęściej furmanki, stare łady lub różnej konstrukcji pojazdy samoróbki - czyli tzw. „samy”. Swego czasu i w Medyce były tych pojazdów dużo, dziś już tylko nieliczni posiadają takie „cuda”. Jedno co niemal zawsze rzuca się w oczy odwiedzającego Ukrainę, to bogato przyozdobione cerkwie z kopulastymi jak cebula zwieńczeniami, które błyszczą drogą miedzią, złotym malowidłem lub srebrnym ocynkiem. Ogrodzenia z kutego żelaza lub inne - też fikuśne i bogato zdobione. Wraz z przyległymi „plebaniami” popa stanowią duży kontrast z otoczeniem. I to jest chyba dobry przykład na zobrazowanie społecznego statusu Ukrainy; skrajne bogactwo obok skrajnej biedy. 

            Zbliżając się do Sianek po drodze przejeżdżamy obok tzw. „worka Bieszczad” - najbardziej na południe wysunięty skrawek Polski. Mijamy źródła Sanu i słupy graniczne, podziwiając widok na Polskie Bieszczady od strony ukraińskiej. Do Sianek docieramy około 13:50 i ... nie zachwyca stacja i nie zachwyca miejscowość. Przed wojną mieszkało tu około 1500 osób które przyjmowało nawet 2000 gości w okresie wakacyjnym oraz w zimowym. Trzy duże schroniska przyjmowało gości i dawało utrzymanie mieszkańcom. Najokazalsze ze schronisk należało do Przemyskiego Towarzystwa Narciarskiego. Dodatkowo pensjonaty i prywatne kwatery. O dziwo, była też skocznia narciarska. Trzeba pamiętać, że Sianki były większe przed podziałem granicy, cześć Polska przestała istnieć i jest co jest. Wieś była na  krańcach terenów rodu Kmitów, założycieli wioski. Powstanie kolei bardzo ożywiło te tereny, do tego stopnia, że zorganizowano tu w roku 1913 pierwszy na terenie Austro - Węgier rajd narciarski.

            Nie mamy zbyt wiele czasu na przesiadkę do Użgorodu, kupujemy w pośpiechu bilety w dość obskurnym parterowym budynku (jest w remoncie już parę lat), ale za to z miłą obsługą. Teraz czeka nas najciekawsza część trasy. Po drodze mamy 6 tuneli (najdłuższy ma 908 metrów), przejedziemy 27 wiaduktów, kilkanaście kolejowych serpentyn, opadamy 370 metrów w dół na długości zaledwie 18 km i lądujemy w dolinie Uż (w tzw. Przełęczy Użockiej) na wysokości miejscowości Wołosianka. Zanim tu docieramy, zachwycamy się widokami. Orłowicz w swoich przewodnika pisał, że jest to jedna z najpiękniejszych linii kolejowych w północnych Karpatach.  Z widoków najlepsze są te, gdy widzimy za sobą na serpentynach dopiero co pokonany tunel czy wiadukt. Także góry są coraz bardziej strome i wyższe, ich ośnieżone szczyty przypominają nam, że to dopiero 1 maja. Co ciekawe, każdy tunel jest strzeżony przez umundurowanego strażnika z bronią i... psem. Jedni machają do nas przyjaźnie inni wymachują groźnie pięścią. Żartujemy, że pewnie ten co groźnie machał do nas był z obwodu lwowskiego, a ten drugi z Zakarpacia. Tak wkraczamy w Zakarpacki Rejon i od razu czujemy, że jakby przenieśliśmy się w cieplejszy strony. Zbliża się kraina wina.

            Użgorod wita nas piękna słoneczną pogodą i pięknym nowym dworcem kolejowym.

Kolej do Użgorodu dotarła od strony Węgier w 1872 roku. Jest cieplutko i milutko. Przekroczenie linii Karpat zmieniło klimat.  Do granicy Słowackiej jest zaledwie kilometr, a do węgierskiej 25 km, ale my idziemy do naszego hostelu. Jest czysto i schludnie, obiekt wygląda na paroletni. Po krótkiej przerwie idziemy zwiedzać miasto i coś zjeść Jest po 18:00 więc nie mamy zbyt wiele czasu. O dziwo na ulicach jest duży ruch pieszy, sporo młodych ludzi. Trafiamy na miejski deptak i tu już jest miejscami tłoczno. Nic dziwnego, wszak w mieście jest uniwersytet greckokatolicki, instytut muzyczny i kilka mniejszych państwowych uczelni wyższych, działa Filharmonia Zakarpacka i Zakarpacki Teatr Dramatyczny.  Kawiarenki i restałracyjki są rozłożone wprost na uliczkach. Klimat iście południowy. Użgorod jest największym miastem Zakarpacia, liczy około 118 tyś mieszkańców. W regionalnej restauracji mówimy, że chcemy zjeśc cos z tradycyjnych dań Ukraińskich. Obsługująca nas pani szybko tłumaczy, że tu nie jest typowa Ukraina tylko Zakarpacie. I owszem. Trochę z innym akcentem tu mówią, jakoś zdecydowanie mniej narodowych kolorów malowanych na byle czym, trudno spotkać spacerowiczów w narodowych strojach Ukrainy (wyszywanki) co we Lwowie jest standardem. Pomników niechcianych przez nas bohaterów (Bandery, Szuchewycza) też nie widać.  Rejon Użgorodu i Mukaczewa to tereny wielu winnic, a więc i wina - sprzyja temu ciepły klimat. Są tu silne wpływy węgierskie i słowackie, a najbardziej chyba węgierskie. Rejon przechodził często z rąk węgierskich do słowackich, to znów do węgierskich i na powrót Słowackich, a w końcu trafili się czerwonoarmiśc, a w rezultacie Ukraina. Najsilniejsze są tu jednak wpływy węgierskie widać to w kuchni -króluje bogracz. Po kolacji wracamy do hostelu, jest nas sześcioro, a pokój 8 osobowy. Międzyczasie dokooptowano nam dwie dziewczyny. Spały lub leżały niczym zajączki pod miedzą. W jednej pozycji przespały całą noc, a rankiem ani nie jęknęły. Chyba obsługa powiedziała im, że maja w pokoju samych chłopów i lepiej byłoby, żeby się nie rozgadywały. Czyli generalnie było tak jakby nadal w pokoju spało sześć osób.  

            Rankiem szybka kawa i jedziemy do Mukaczewa. Wyruszamy marszrutką, po drodze oglądamy liczne winnice. Mukaczewo liczy około 80 tyś mieszkańców i poza małymi wyjątkami nie zachwyca architekturą i stanem dróg. Jest leniwie, wręcz nawet sennie. Czasu mamy niewiele. Jemy śniadanie, robimy zakupy z różnych tutejszych specjałów pijemy tutejsze piwko i około 11:00 ruszamy do Lwowa. Trasa od Mukaczewa jest również piękna i warta przejechania koleją. Wokoło góry skolskie, piękna drewniana architektura i wspaniałe widoki na rozległy górzysty teren. Ta trasa kolejowa też ma swoje tunele i wiadukty. Tu również możemy oglądać z okna wagonu ogon składu, zostawione za sobą wiadukty i te co przed nami. Znowu miejscami wspinamy się wysoko w górę, a z góry dalekie widoki.   Zakręty na serpentynach torowych są ostre, a strażnicy przy tunelach jakoś mniej energiczni.

            W Lwowie jest chłodniej i pada... Chyba jeszcze tam wrócimy. 

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

OK. Zrozumiałem

1. Czym są pliki cookies.

Ciasteczka ( angielskie „cookies”) to niewielkie pliki danych w szczególności pliki tekstowe, zapisywane przez serwer na twoim komputerze. Pliki te pozwalają rozpoznać twoje urządzenie i odpowiednio wyświetlić stronę internetową dostosowując ją do twoich preferencji. „Cookies” zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu oraz unikalny numer.

2. Z jakich rodzajów plików cookies korzystamy.

Cookies „sesyjne” – plikami tymczasowe, które pozostają na twoim urządzeniu, aż do wylogowania ze strony internetowej lub wyłączenia przeglądarki internetowej.
Cookies „stałe” – pliki pozostają na twoim urządzeniu przez czas określony w parametrach plików „cookies” albo do momentu ich ręcznego usunięcia.

3. Do czego używamy plików cookies.

Pliki „cookies” używane są w celach statystycznych oraz w celu dostosowania zawartości stron internetowych do preferencji użytkownika. Pliki cookies przechowują informację o geolokalizacji, języku odwiedzającego stronę, oraz losowe dane dotyczące identyfikatorów sesji. Gromadzone dane pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości. Pozyskane informacje pomagają nam budować statystyki dotyczące ilości nowych i stałych użytkowników oraz umożliwiają nam analizę odwiedzanych podstron. Dzięki tym informacjom nieustannie polepszamy nawigację po naszym sklepie oraz poprawiamy jakość oferowanych usług.

4. Usuwanie i wyłączanie plików cookies

Możesz w dowolnym momencie zmienić ustawienia przeglądarki, by nie akceptowała plików cookies lub informowała o ich przesyłaniu. Standardowo oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych domyślnie dopuszcza umieszczanie plików „cookies”. Ustawienia przeglądarki mogą zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików „cookies” lub informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Więcej informacji o wyłączeniu automatycznego zapisu plików „cookies” można odnaleźć w ustawieniach przeglądarki (oprogramowania służącego do przeglądania stron internetowych).

5. Jak wyłączyć pliki cookie w przeglądarce ?

2017  Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Medyckiej
www.medykastowarzyszenie.pl